Powrót do strony głównej Aktualności
Kubryk 2002 : Koncerty w ŁDK

 

Koncert inauguracyjny

Jako pierwsza na scenie pojawiła się łódzka grupa Canoe. Był to występ niedługi ale bardzo udany. Zespół przedstawił zarówno przeważające w ich repertuarze utwory spokojne, jak i żywsze, o tanecznym charakterze (takie, jak ulubiony kawałek psyche - "Taniec wołka zbożowego" :-) Niestety, zdarza się, że Canoe na koncertach trochę "ginie" wśród innych występujących zespołów (szczególnie, jeśli są zmuszeni wystąpić po tak żywiołowych grupach, jak np. ODN ;-) Na Kubryku mogli jednak w pełni zaprezentować swoje zalety i obejrzeliśmy ich występ z prawdziwą przyjemnością.

Po Canoe usłyszeliśmy kolejną ekipę ze statkiem w nazwie - grupę Koga, może mniej znaną, ale ich występ również był udany.

Następnie na scenę wyszli Sąsiedzi z Gliwic, występujący w ramach tzw. "wymiany kulturalnej z festiwalem Port Pieśni Pracy - tychy.szanty.pl". Za zajęcie tam II-go miejsca zostali zaproszeni do wystąpienia na Kubryku jako goście, poza konkursem. Ich występ był całkiem sympatyczny, tym bardziej, że obfitował w elementy humorystyczne. Na przykład przy problemach technicznych z mandoliną, zespół oznajmił, że to dlatego, iż owa mandolina jest nowa, a dokładnie wczorajsza - ale na szczęście mandolinista był... przedwczorajszy, więc dał sobie radę i koncert mógł toczyć się dalej. Mamy nadzieję, że występ w charakterze zaproszonego gościa nie przeszkodzi Sąsiadom w dalszym szlifowaniu formy i rozbudowywaniu własnego, autorskiego repertuaru. Życzymy powodzenia w następnych konkursach. ;-)

Potem przyszła pora na Konkurs Debiutów. Uznaliśmy, że zasługuje on na szersze omówienie, dlatego poczytajcie o nim na osobnej stronie.

Oto Szantymen!

Sobotni koncert rozpoczął Ian Woods, zanim jeszcze zdążył to zrobić "Śmigiel". Wyobraźcie sobie, jak to wyglądało:

Na widowni nie siedzi jeszcze zbyt wiele osób, scena jest pusta, ale w drzwiach z boku sali pojawia się Ian. Zaczyna śpiewać "What should we do with the drunken sailor", niespiesznie idąc w stronę sceny. Kiedy dochodzi do refrenu, na moment zawiesza głos i publiczność już wie, o co chodzi - za moment już wszyscy na sali śpiewają tę szantę razem z nim. Aby jeszcze uwiarygodnić treść piosenki, wyciąga z zanadrza maleńką buteleczkę z płynem rozweselającym (czyżby był to rum?), pociąga z niej łyk i nagle jego głos staje się nieco "zawiany" :-) W końcu Ian dociera na scenę do włączonego dla niego właśnie mikrofonu, ale jest oczywiste, że i bez nagłośnienia jego głos byłby doskonale słyszany na całej sali.

Proszę państwa, oto jest Szantymen!

Później na scenę powrócili zawodowcy. Użyłem tego określenia bez wahania, gdyż mowa o grupie wokalnej North Cape. Niewiele jest zespołów, które śpiewają z taką energią, ale zarazem bezbłędnie technicznie i z dopracowanymi aranżacjami. Widać po nich, że doskonale się rozumieją, na scenie czują swobodnie, dzięki czemu mamy okazję słuchać szant najwyższej klasy. Śpiewają utwory w wielu językach (nawet jeśli podejrzewamy, że nie wszystkie z nich rozumieją ;-) Żałuję, że nie mieli więcej czasu, gdyż mogłbym ich słuchać znacznie dłużej niż przez przeznaczone dla North Cape pół godziny. Polecam Wam ich muzykę bardzo gorąco!

Na koniec koncertu inauguracyjnego zaczęli się instalować z instrumentami gospodarze festiwalu, czyli Cztery Refy. Robili to jednak w nietypowy sposób, bo stojąc bokiem do widowni, na jednym z końców sceny. Szybko wyjaśniło się, że to nie oni mieli być głównymi aktorami zbliżającego się występu, lecz grupa taneczna Comhlan z Krakowa. Tym razem zaprezentowali się w składzie ośmioosobowym, wykonując przy muzyce Czterech Refów różnorodne tańce z Wysp Brytyjskich. Ich taniec wyglądał bardzo lekko i zwiewnie, z bliska jednak było widać ile wysiłku wkładają w niego tancerze. To naprawdę wspaniały zespół i Ci z Was, którzy go jeszcze nie widzieli, powinni koniecznie nadrobić to niedopatrzenie. :-)

Canoe

Canoe z Łodzi

Koga

Zespół Koga

Sšsiedzi

Sąsiedzi - występ-nagroda
z PPP w Tychach

North Cape

North Cape - szanty w pierwszorzędnym wykonaniu

Comhlan i 4 Refy

Comhlan - zespół tańców celtyckich. Akompaniament: Cztery Refy

Comhlan

Comhlan "w locie" :-)

4 Refy

Cztery Refy akompaniują z boku sceny Comhlanom

Comhlan

Comhlan

Koncert główny

Kolejny główny rozpoczął się od występu nagrodzonych wykonawców konkursowych, czyli Sylwestra Karnafela (wyróżnienie) oraz Zespołu o Wdzięcznej Nazwie oraz Passatu (I-sze miejsca). Dodatkowo, aby dopełnić wcześniej wspomnianej "wymiany kulturalnej", Zespół o Wdzięcznej Nazwie został zaproszony do występu podczas kolejnej edycji Portu Pieśni Pracy w Tychach (przypomnijmy, że Passat to laureaci jego ostatniej edycji).

Następnie wystąpili wykonawcy już od dawna znani i lubiani :-) Rozpoczęła bytomska grupa Segars, chłopaki już tradycyjnie ubrani byli w marynarskie czapeczki z pomponami. Po nich wystąpiła Ula Kapała z towarzyszeniem zespołu, jak zwykle dążąca do perfekcji swojego występu - tym razem podobno nagrania z ich występu mają szansę stać się zaczątkiem nowej płyty. Dla odmiany, po tym ujrzeliśmy na scenie dobrze znany boysband szantowy, czyli Banana Boat, gospodarzy odbywającego się niedawno festiwalu "Zęza", którego pierwsza edycja odbyła się tydzień wcześniej w Łaziskach Górnych.

Po nich wystąpili w duecie Jurek Porębski i Andrzej Korycki, pokazując jak wygląda śpiewanie żeglarskie najwyższej klasy! Stworzyli bardzo ciepłą atmosferę, raz snując nostalgiczne wspomnienia, a za chwilę prezentując pełne humoru utwory przetykane wzajemnymi, oczywiście przyjacielskimi docinkami. Nie zabrakło Jurkowej trąbki, a także harmonijki ustnej Andrzeja, raz wesołej, a raz delikatnie akompaniującej Jurkowi. Obaj panowie nie wahali się też spełniać życzeń z widowni, nawet gdy skończyło się odśpiewaniem żelaznej pary utworów Poręby (tych, których teksty są wyryte na tablicach wiszących w jego Fanklubie w Świnoujściu: "Cztery piwka" oraz "Keja"). Nic dziwnego, że publiczność nie chciała ich łatwo wypuścić ze sceny. :-)

Kolejna grupa poziomem swojego występu potwierdziła fakt, że obecnie najbardziej "szantowym" regionem Polski jest Śląsk. Perły i Łotry, bo to o nich mowa, jak zwykle dali pełen humoru i wspaniały wokalnie koncert. Rok temu obserwowałem ich kubrykowy występ z wytężoną uwagą, wrecz napięciem, nie będąc pewnym, jak się zaprezentują po okresie pewnych zawirowań i niepewności. Teraz jednak mogłem być pewien, że mam przed sobą gwiazdy i nie zawiodłem się, byli doskonali, co potwierdzili także moi znajomi, którzy słyszeli ich pierwszy raz. No... może rzeczywiście mogliby pomyśleć nad urozmaiceniem konferansjerki, ale o tym już napisze Panasonik poniżej ;-)

Na koniec przyszedł czas na wykonawców o znacznie dłuższym stażu na scenach żeglarskich. Najpierw wystąpili Pestka i Kompany, wśród których mogliśmy dojrzeć m.in. Annę Peszkowską, członkinię kubrykowego Jury. Potem pojawiły się niezawodne Cztery Refy z towarzyszeniem Iana Woodsa - tego, który tak pięknie rozpoczął festiwal.

Sobotnie koncerty w ŁDK zakończył tradycyjny "all hands", czyli wspólne śpiewanie wielu festiwalowych wykonawców. Kubryk trwał jednak nadal - jeszcze do późna brzmiała piękna muzyka w "Zapiecku", wykonawcy zaludniali Wiśniową Górę, a następnego dnia swój dalszy ciąg miały wydarzenia nad Zalewem Sulejowskim.

Sylwester Karnafel

Sylwester Karnafel - wyróżnienie

Zespół o Wdzięcznej Nazwie

Zespół o Wdzięcznej Nazwie - I miejsce wspólnie z Passatem

Zespół o Wdzięcznej Nazwie

Wdzięczniejsza część zespołu o takowej nazwie ;-)

Passat

Passat - I miejsce ex aequo z Zespołem o Wdzięcznej Nazwie

Passat

Passat

Segars

Segars - przedstawiciele śląskiego zagłębia szantowego ;)

Andrzej Korycki i Jurek Porębski

Andrzej Korycki i Jurek Porębski

Jurek Porębski

Jurek Porębski

Ula Kapała

Ula Kapała

Ula Kapała

Ula Kapała i Janek Kapała

Banana Boat

Banana Boat

Perły i Łotry

Perły i Łotry

Perły i Łotry

Perły i Łotry

Pestka

Pestka

Zakończenie - all hands

Zakończenie - all hands

All hands

All hands

Zdjęcia: psyche

autor Marcin Wilk (Redakcja "szanty.art.pl"), 19.05.2002 r.